
Jestem Tomek. Jestem programistą. Wkurwiają mnie te żałosne nooby co próbują udawać specjalistów od programowania i co chwile wrzucają kawałki kodu z błędami i że niby to takie śmieszne. Mnie to w ogóle nie śmieszy. Jebie tych pseudo developerów co programują w tej ciulowej dżawie. Tylko C++! Kodzenie zawsze miałem we krwi. Już jako 15 latek potrafiłem narysować kwadrat w logokomeniuszu. Postanowiłem więc pójść do technikum informatycznego aby pogłębić moją pasję. Przez 3 klasy pisaliśmy w tym prehistorycznym Pascalu, coś okropnego. Jestem buntownikiem dlatego olałem tego śmieciowego starocia i na własną rękę uczyłem się C#. Choć ledwo co przechodziłem z klasy do klasy przez fatalne wyniki z Pascala to nie poddawałem się bo wiedziałem, że w 4 klasie zacznie się prawdziwe kodzenie. Nauka samemu szła dość topornie. Dopiero pod koniec 2 klasy ogarnąłem jak napisać program obliczający pole kwadratu, ale nie poddawałem się. W moich marzeniach byłem Billem Gatesem naszych czasów, który opracowuje kod przyszłości. W tych marzeniach dzięki mojemu programowi zapanował pokój na świecie, a dziewczyny nie patrzyły na mięśnie czy fryzurę, ale na grubość szkieł w okularach i garb na plecach. To były wspaniałe marzenia. Jakoś przetrwałem ciężki okres Pascala i mogłem witać się z moim przeznaczeniem. Jednak los jest perfidny i okrutny. Czułem się jakby wszechświat napluł mi na twarz z flegmą, a potem wytarł gówno z pod podeszwy swego buta o moją koszulkę z napisem: „Cout<<”I ❤ C++”<<endl;”. Żaaal. Jakiś badziewna Java zamiast C++. Próbowałem przekupić nauczyciela programowania, żeby nie uczył nas tego gówna, ale on upierał się, że nie ma na to wpływu. Mówił jeszcze, że Java nie jest taka zła i, że większość aplikacji mobilnych na niej bazuje i że jest ona łatwiejsza do opanowania bo nie ma w niej wskaźników. Byłem bardzo nie zadowolony, ale nauczyłem się podstaw takich jak wyświetlenie napisu „Hello World” i to mi wystarczyło aby ukończyć technikum. Przez wakacje długo myślałem czy kontynuować moją karierę programisty. Byłem na skraju załamanie nerwowego, ale przetrwać ten trudny okres pomógł mi mój przyjaciel Adrian i moja miłość Mariola. To oni namówili mnie do kontynuacji mojej pasji i wspólnie poszliśmy na studia. Na studiach od początku było ciężko. Logika, fizyka czy Wdi, były to przedmioty praktycznie nie do zdania. Codziennie po zajęciach jechaliśmy całą naszą trójka do uczelnianej biblioteki po nowe pozycje książkowe do wyżej wymienionych przedmiotów. Próbowaliśmy wypożyczyć jako pierwsi egzemplarze tych książek, a ponadto jeśli było ich więcej to i tak je braliśmy żeby nikt inny nie mógł się nauczyć. To był wspaniały okres. Wreszcie też zaczęło się kodzenie z prawdziwego zdarzenia i to w jedynym słusznym języku! Po 1,5 miesiąca studiów potrafiłem zrobić nie kończącą się pętle i wmawiałem Adrianowi, że to dobry kod. Podczas wspólnej nauki z Mariolą robiliśmy sobie zdjęcia, wstawialiśmy je na swoje tablice w fb ze śmiesznymi dopiskami. Zawsze mieliśmy po 1 lajku. Równo z moimi umiejętnościami programistycznymi rosła moja miłość do Marioli. Niestety nic nie trwa wiecznie. Pewnego wieczora siedzieliśmy razem u mnie przed komputerem i zastawialiśmy się jak działa pętla while. Było fajnie. Ale Mariola co chwila poprawiała swoje leginsy na jej płaskim tyłeczku. Przyznam, że trochę mnie to podniecało. Wtem z jej kroczą zaczęła wyciekać jakaś purpurowa ciecz. Po chwili całe Legginsy były nią upaskodzone. Nie wiedziałem co to jest. Zapytałem się więc Mariolci co się dzieje. Ona stwierdziła, że ma okres i musi zmienić podpaskę. Nie wiedziałem co to znaczy ale pozwoliłem jej to zrobić w moim pokoju. Jak to możliwe żeby z penisa leciała tak krewa. Czemu kobiety tak mają. I czemu nie sikają na stojąco jak faceci skoro też mają siusiaki. Gdy Mariola zdjęła majtki doznałem szoku. Oprócz małego penisa miała ona dość ciasną dziurę otoczoną jakimiś dziwnymi kawałkami skóry, coś jakby wargi. Okazało się, że to właśnie ta dziura była epicentrum krwawienia. Tego już nie wytrzymałem. Rozumiem zapomnieć średnika w programie, ale mieć jakąś krwawiącą dziurę w kroczu?! Wygoniłem Mariolę nie tylko z mojego domu ale i z całego mojego życia. Dzięki temu doświadczeniu całkiem zamknąłem się na płeć przeciwną dzięki czemu mogłem całkowicie poświęcić się programowaniu. Dzisiaj mam 24 lata i mój program imitujący grę w kółko i krzyżyk robi furorę na forum dla młodych programistów. Cieszę się, że nie jestem dziewczyną i nie mam żadnej dziury.

