Koszulka NASA

No dzień dobry. Czy widzieliście kiedyś kogoś w odzież brandowanej marką NASA? Tak, tym NASA - National Aeronautics and Space Administration, agencją będącą bezpośrednio pod jurysdykcją samego prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki. Tak? Nie? Nie wiem? Wytęż pamięć i powiedz mi, czy tym momencie nie widzisz czasem przed oczyma trzydziestopięcioletniego letniego tatuśka z lekkim brzuszkiem, opalenizną prawdopodobnie zdobytą na budowie, wyżyłowanymi bicepsami, które dumnie upychają rękawki t-shirtu, oraz oślepiającymi zakolami, które zlewają się z buńczucznie postawionymi na żel, zgrabnie ogolonymi, resztkami włosów? Alternatywą jest postać co najmniej 20 lat młodsza, z podobną aparycją, tyle, że bez zakoli. Ewentualnie jakieś dziecko. Jeśli tak, to moje pytanie brzmi, czy pomyślałeś kiedyś, czemu ktoś może chcieć nosić koszulkę z takim logo? Odpowiedź nasuwa się sama. Ktoś lubi kosmos i ogólnie pojętą astronautykę. Ale czy ta odpowiedź jest prawdziwa? Pomyśl sam. Czy na twojej wiosze, pipidówie, lub (o patrzcie państwo) wielkim mieście jest tak duża szansa, by tak wiele było fanatyków podróży kosmicznych? Poza tym, czy ktoś, kto lubi tę dziedzinę nauki, wysilił się aż tak, by w przypływie nagłej inspiracji pomyśleć „O kurczę! Wejdę na allegro i zamówię sobie koszulkę z logiem NASA, bo chcę pokazać znajomym i całemu światu, jak bardzo cenię tę agencję za jej niebywały wkład w naukę i osiągnięcia cywilizacyjne dla całej ludzkości. Poza tym, będzie to świetny zalążek do rozmowy i dzielenia się moją pasją z innymi, bo na pewno gdy ktoś zobaczy logo NASA, to zagadnie do mnie, aby rozpocząć ciekawą dyskusję o kosmosie”. Dawałem takiemu scenariuszowi 50% szans. Albo tak było, albo nie. Ale postanowiłem się przekonać o tym u źródła. Tak więc, poprzysiągłem sobie, że gdy tylko znów ujrzę kogoś z koszulką NASA, to zapytam go czemu ją nosi. I tak się szczęśliwie złożyło, że już następnej niedzieli, od złożenia tej solennej obietnicy, nadarzyła się ku temu okazja. Byłem w kościele na mszy o godzinie dwunastej, tzw. Sumie (tak dałem na tacę, a co?) i w kolejce do komunii świętej ujrzałem gościa, rodem z mojego opisu. Tak, mężczyzn ów poszedł do kościoła w koszulce NASA. Bo w sumie, czemu nie? Msza się skończyła (kazanie było nudne) i szybko wybiegłem przed świątynię, by w wielkim zniecierpliwieniu, i z kołaczącym od tremy sercem, poczekać na szacownego jegomościa w kultowym odzieniu. Wyszedł cały na czarno, bo taki bazowy kolor miał t-shirt. (Swoją drogą, czemu on to zrobił? Było 32 stopnie w cieniu, a ten się jeszcze wystawia w ciemnym na słońce :O) Idzie z mokrymi pachami, a obok niego żonka, która trzymała za ręce i prowadziła dwoje ich dzieci. Podchodzę więc im naprzeciw i zagaduję:
- Fajna koszulka!
- NO – rzucił szorstko i zbywająco – fajna.
Po czym starał się mnie ominąć i przejść dalej z rodziną.
- A czy mogę się coś pana zapytać? – rzuciłem nieśmiało.
- No – było to takie samo „no” jak wcześniej – słucham?
- Czy lubi pan kosmos?
- Czy lubię? – pytanie go zdziwiło, ale zaraz wrócił do standardowej pozy – A nie wiem.
- To czemu pan nosi koszulkę NASA? – zapytałem kontrująco.
- Panie, dej mnie pan spokój – teraz się obruszył, by spojrzeć na żonę i dodać – Widzisz pan, że z żoną wracam z kościoła.
No tak, bo powiedzenie oczywistości faktycznie miałoby mnie przekonać do porzucenia tematu.
- No, ale niech mi pan powie, czemu założył pan koszulkę z logiem amerykańskiej agencji kosmicznej do kościoła – nie poddawałem się.
- Widzisz to Grażyna?! – wściekłość mężczyzny rosła. – Panie, dej mnie pan spokój, koszulke kupiłem w pepco to ją noszę! Czego pan więcej chcesz?
- A to w pepco pan ją kupił? – trochę mi ulżyło, że dowiedziałem się coś więcej, a kolejne pytanie wymsknęło mi się samoistnie.
- No ta, promocja była. 29.99. Polecam.
- OK! Dzięki! Chętnie też sobie taką zakupię – odkrzyknąłem radośnie.
Polecamy bawełniane koszulki NASA, tylko 29,99 zł
Pepco! Pokochaj niskie ceny!

Panie Pepco proszem o moje tantiemy.