„OK boomer” – kojarzycie takie hasło? No, to ja tak troszeczkie nadwyrężyłem palce w zbyt częstym jego wpisywaniu. Najgorzej, że robiłem to pod postami jednego typa. W sumie to był/jest w porządku gość, który poza tym, że lubił uzewnętrzniać się ku uciesze jego wiernych znajomych 35+, to robił świetną robotę dla lokalnej społeczności. Ale przyznam, że w szare, późno-zimowe, lutowe dni, wolałem to robić, niż zakuwać na sesję poprawkową. Działo się to dwa lata temu. Mój mózg dawał nieodparty opór jakimkolwiek zalążkom myśli, że może już lepiej przysiąść do książek, aniżeli skrolować bez końca socjalki. Instagram – przeskrolowany do pożygu. Tik tok? Ileż razy już widziałem te sam głupawe filmiki. Starczy! Snap – pusty. Fb… Niech będzie, że poskroluje Zuckerbergię. No i tak trafiłem na niego. Ananas. Nie, że owoc, ale przyszła ofiara mojego, pożal się boże, stalkingu. Mężczyzna ów był tak nazywany w moim rodzinnym Staszowie – kulturalnej stolicy Świętokrzyskiego 2003. Tomasz Ananasiński. Więcej chyba nie muszę tłumaczyć. Ananas był społecznikiem na miarę piętnastotysięcznego miasteczka. Od najmłodszych lat widziałem jak udzielał się w przeróżnych akcjach i festynach organizowanych przez urząd miasta lub parafie św. Bartłomieja. Gdy już stanął na finansowe nogi postanowił założyć lokalne radio: „Wasz Staszów”. Pionier małomiasteczkowego PR tym jednym posunięciem ustawił swoją pozycje w lokalnej hierarchii na pozycji „hegemon medialny”. Nie było ludzia w Staszowie, który nie znałby Ananasa i nie widziałby jak robi on zdjęcia podczas procesji Bożego ciała. Ananasa, który po tak „wielkim” wydarzeniu, w swojej radiowej audycji trąbiłby o sukcesie księdza proboszcza w mobilizacji młodzieży do uczestnictwa w nabożeństwie. I tegoż samego Tomeczka, który potem odesłałby słuchaczy na stronę radia, by mogli oni obejrzeć zdjęcia z procesji. Moja osobista ciocia zawsze zaglądała na tę stronę, by z przykrością stwierdzić, że była tylko na jednym zdjęciu, i w dodatku miała akurat głupią minę. Sam Ananas jest ode mnie starszy maksymalnie o 10 lat, to jednak wystarczyło bym odczuł ferment wojny pokoleń między nami. A wszystko przez jego posty na facebooku. Te jego cringowe posty… Pozwólcie, że zacytuję jeden i sami odpowiedzcie sobie na pytanie czy nie odpowiedzielibyście mu w poście „OK boomer”: „Kiedy z 10 lat temu pierwszy raz usłyszałem tego chłopaka (sic!) nie spodziewałem się, że dojdzie do takiego momentu wtedy zaczynał beznadziejną (według mnie oczywiście) piosenką "Tak blisko" i pomyślałem że to kolejna gwiazdka pop Ale to jak Rafał Brzozowski dojrzał przez ten czas muzycznie to jakiś kosmos jeden z największych progresów na polskiej scenie muzycznej ostatnich lat. Eurowizja jest nasza - Opinia, nie fakt ” Ten „chłopak” jest od Tomka jedynie 3 lata młodszy. A pod samym zaś postem Ananas załączył video nagranie live, w którym P O T Ę Ż N Y artysta śpiewa „The ride”. „OK boomer” mimowolnie opublikowało się jako komentarz do powyższego statementu. Równie bezrefleksyjnie i mechanicznie zacząłem przeglądać jego profil, w poszukiwaniu kolejnych złotych myśli, łechtając me studenckie jestestwo kolejnym „guilty pleasure”. Po trzecim wstawionym „OK boomer”, skopiowałem ów związek frazeologiczny do schowka, gdyż wiedziałem, że kombinacja klawiszy ctrl+v będzie za chwile obficie używana w zastępstwie monotonnego i czasochłonnego wstukiwania idiomu na klawiaturze. Tego wieczoru wstawiłem komentarz pod 90% postów Tomka, sięgając trzy lata wstecz jego aktywności na księdze twarzy. A muszę dodać, że postował on regularnie, jak na prawilnego boomera i Staszowskiego opiniotwórcę przystało. Zmęczon po tej żmudnej, ale równocześnie satysfakcjonującej, pracy poszedłem w śpiulkolot. Rano przywitało mnie mrowie powiadomień i SETKI hejterskich komentarzy Graż i Januszy wiernie stojących przy CEO Staszowskiego radia. Część z nich tłumaczyła mi, że Tomek nie jest boomerem bo urodził się już w pokoleniu milenialsów – jakby to miało jakiekolwiek znaczenie… Część przeczytała w googlu co „OK boomer” znaczy i jakimś cudem powiązali to z poglądami politycznymi, przez co zwyzywali mnie od Lewaków, POpaprańców i innych zdrajców narodu. Znalazła się też część starszych osób, które potraktowało tekst dosłownie, interpretując słowo „OK” jako pozytywną reakcję na post Ananasa. Tam też dostawałem w odpowiedzi na mój komentarz, równie cringowe co post Tomka, gify z rysunkową postacią dającą „okejkę” lub pokraczne, pikselowe serduszka i gołąbki. Na to wszystko z łatwością mogłem machnąć ręką. Gorzej, że na priv odezwał się do mnie sam Ananas. „No i ja się pytam człowieku dumny ty jesteś z siebie zdajesz sobie sprawę z tego co robisz?” – gdy to ujrzałem w pierwszym zdaniu wysłanej do mnie tyrady, moje serce zabiło mocniej. Czyżbym cały poprzedni wieczór szkalował potężnego trolla, który, pod zasłoną prostolinijnego a zarazem średnio-obytego w nomenklaturze internetowej normika, był tak naprawdę orędownikiem RIGCZU? Dałem się tak łatwo złapać w jego bordo sidła, będące pułapką na wannabe śmieszków? Czyż mistrz kukiełek tak naprawdę nazywał się Tomasz Ananasiński? Wtedy, wraz z drugim zdaniem, poczułem ulgę i usłyszałem w głowie głos Radka Kotarskiego, odpowiadającego w kultowy sposób (Nic bardziej mylnego) na postawione wcześniej pytanie. Moja pierwotna teza, że Ananas jest poczciwym, acz niezbyt obytym w internetowo-śmieszkowej sferze człowiekiem, była potwierdzana kolejnymi wersami, że „tak nie wolno pisać”, „to się nie godzi”, „znam twoją mamę”, „nie raz widziałem Cię w kościele”, „kiedyś porządny był z Ciebie chłopak”, „Co te studia robią z młodzieżą?”. I powiedzcie mi proszę co innego mogłem mu na to wszystko odpisać jak nie „OK boomer”? Po czym dałem mu blocka i w końcu wziąłem się do nauki. Po miesiącu już nie pamiętałem o całej akcji, ale drastycznie przypomniał mi o niej list polecony. Nadawca: Sąd okręgowy w Kielcach. Piszę powyższe by nakreślić całość, i niniejszym przeprosić Tomasza Ananasińskiego, że pod licznymi postami na jego profilu na platformie Facebook, pisałem komentarze o treści „OK boomer”, czym naruszyłem jego godność osobistą i podważyłem jego status społeczny. Wraz z tym, wedle postanowienia sądu, pragnę oświadczyć, że przekazałem 1500 zł 0 groszy na rzecz, wskazaną przez Tomasza Ananasińskiego, fundację „Staszowskie psiaki”.
Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Funkcjonalne
Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.