Pan reklama

Kojarzycie tego typa?

Jak dla mnie, każdy, kto choć trochę oglada TV na pewno zna tą uroczą mordkę. Fajny jest ten Pan co nie? Wygląda tak miło - taki wymarzony wzór Polaka. Nowoczesny, zawsze uśmiechnięty, z stylowym zarostem i swoją słowiańską urodą. Ów Pan, czasami pracuje jako sprzedawca samochodów, a to zażywa jakiś syropek na kaszel, czasem gra na xboksie, na kupno którego pieniądze wziął z kredytu w prodewencie. No i to mnie właśnie wkurwia! Moja polska natura nie może zdzierżyć, że widzę cały czas ten jego ryj. Cały czas ten jeden pierdolony ryj! Kurwa! Nie ma innych aktorów tylko ten jeden. Czy reżyserzy tych zasranych reklam nie umieją pomyśleć, że człowiekowi może się kiedyś znudzić patrzenie na jedną i tą samą facjatę? I powiecie teraz, że jestem głupi, że fajni ludzi to już nie oglądają w ogóle telewizji, tylko internet. Bo przecież w telewizji to propaganda, dno i wodorosty. No i chuj. Przyzwyczajony jestem, że po pracy siedzę sobie na laptopie, czytam wypok, a w tle na tv zawsze miga mi jakiś obraz. Głównie sport, a w szczególności piłka nożna, ale jak nie ma sportu, to przełączam na zmianę comedy central i jakies programy historyczne. I nawet jakbym się bardzo starał to zawsze przynajmniej 10 razy w dniu ujrzę ślicznego pana z reklam. Szanowni twórcy reklam, albo Ty sam drogi Panie aktorze - pierdólcie się w kukle. Bo ja swoje 4 litery smaruję już 4 tubką kremu na ból dupy i dalej nie pomaga. Ja wiem, że w aktorstwie może być ciężko i trzeba się wszystkiego łapać, by mieć co do garnka włożyć, ALE MASZ TY ROZUM I GODNOŚĆ CZŁOWIEKA? RAZ PEPSI, RAZ COCA COLA, RAZ PROVIDENT, A RAZ JEBANY VIVUS. Tak samo jak wszystkie te firmy są zjebane, tak samo ty jesteś zdrajcą i dwulicową dziwką sprzedającą się na lewo i prawo. Tak myślałem, póki nie spotkałem Tomka. Tak. Ten pan nazywa się Tomek. Wszystko co napisałem powyżej powiedziałem mu w twarz, oczywiście nie używając wulgaryzmów. A jego reakcja była niesamowita. Ale po kolei. Jak doszło do naszego spotkania? Otóż, pewnego słonecznego dnia jadąc samochodem z pracy przez warszawskie korki, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu zauważyłem mojego znienawidzonego aktora rozmawiającego z jakimś czarnoskórym mężczyzną. Zjechałem więc z jezdni, łamiąc przy tym nie jedno prawo ruchu drogowego. I od razu wysiadłem z auta, by powiedzieć panu reklamie co o nim myślę. Czarnoskóry mężczyzna widząc co robię, natychmiast, w pośpiechu uciekł, natomiast pan reklama widząc, że do niego podchodzę wyjął z pod płaszcza malutki trójząb. Nie dam ci zabić Muwandu! Krzyknął do mnie z daleka. Wtf?! To było do mnie, czy koło mnie? No nic. Podszedłem i mówię mu: Panie! Gardzę panem! Proszę wypieprzać z polskiej reklamy! Powiedziałem to z jakiejś odległości, gdyż jego trójząb wydawał się naprawdę ostry, a po jego pierwszej reakcji nie byłem pewny dalszych wydarzeń. A więc, to tak! Nie ujawnię ci naszej tajemnicy, nawet gdybym miał zginąć! Wuuut? Znowu koleś mówił coś od rzeczy, ale ja dalej ciągnąłem swoje: W imieniu polskiego narodu żądam, aby poprzestał pan występować w reklamach. Wtedy Tomek się popłakał, jakby moje słowa były cebulą, która ociera jego oczy. Klęknął i zaczął mówić. Jestem Tomek, tajny agent Barbadosu, a ten murzynek to był Muwandu mój przełożony. Naszym celem jest zniszczenie polskiej gospodarki! Każdy kto widzi reklamy z moim udziałem przestaje nabywać produktu przez mnie reklamowane. W ten sposób doprowadzimy do tego, że polacy przestaną kupować cokolwiek. Wtedy na ratunek przyjdzie wielki Barbados , który postawi nową sieć supermarketów, a w nich będą nowe marki produktów, które ja nie reklamuje. Każdy pokocha Barbados i będzie chciał do niego wyjechać. A im więcej Polaków w Barbadosie, tym więcej świeżej krwi i potężny ród wyspiarzy zacznie się mnożyć w nieskończoność! Będziemy liczniejsi niż mrówki. Wtedy to uzbroimy się i zawładniemy światem. Podczas słuchania całej tej historii nawet się wzruszyłem. Wyobraziłem sobie karła, który marzy aby być Pudzianem. Karzeł ów, nie ma pieniędzy na odżywki, ani nawet na siłownie, więc wykupił 10 kg wacików i codziennie je podnosi, aby stać się silnym. Tym karłem był Barbados, a jego marzenia przerastały jego możliwości. Gdy skończył opowiadać, zapytałem go czy to wszystko prawda. On odpowiedział, że… nie. W mgnieniu oka doskoczył do mnie i dźgnął mnie trójzębem w brzuch. Upadłem czując ogromny ból i ciepłą krew spływającą z rany. Tomek natomiast stanął nade mną i patrząc na mnie szaleńczym wzrokiem powiedział: Tak naprawdę to jestem łasy na kasę z reklam. Opluł mnie na koniec i uciekł.